Tego posta zaczynam pisać o 4:40 czasu lokalnego w Tokyo. O 10.00 jesteśmy umówieni z naszym mistrzem gaijinostwa stosowanego – Mr. Mazzi, który zabierze nas do prawdziwego raju dla nerdów, geeków i otaku – do Akibahary. W końcu prawdziwy ninja śpi tylko 4 godziny na dobę (a potem 12 medytuje… w wygodnej pozycji… z zamkniętymi oczami…) to ja też postanowiłem być jak bohater sławnej książki Marcina Bruczkowskiego, którego pozdrawiamy serdecznie. Nie da się ukryć, że książki Marcina stanowiły na tyle silną inspirację, że koniec końców na własnej skórze sprawdzam jak to jest nie spać przez kolejne dni pobytu w Tokyo. Na tą błahą czynność po prostu szkoda czasu!

Opublikował/a NMX 




