10 września (Warszawa – Okręcie), godzina 9:55 już po odprawie, niczym jak załoga statku kosmicznego – Armageddon , ruszamy na przygodę, która pozostanie w naszych serach na zawsze. Po niespełna dwóch godzinach lotu o mały włos nasz spodek numer dwa poleciałby bez nas.

Po użyciu super mocy i ostatecznym wtargnięciu na pokład statku, polecieliśmy do odległej krainy znanej nam wcześniej z książek i opowiadań. Ruszyliśmy z jeszcze większym entuzjazmem oraz pogodą ducha, ponieważ doznania, smaki i zapachy jakie poznaliśmy w pierwszych godzinach pobytu w Japonii totalnie nas powaliły…
Opublikował/a Mariusz Borkowski 




